Łooo Panie, u nas kiedyś to się ładnie mieszało. Pixy, dużo palenia i szło się w miasto na imprezy. Raz z koleżanką był taki napad śmiechu, że wszystkie oczy z ulicy na nas. Otóż była zima i na śniegu leżała samotna, acz wyzwolona biała rękawiczka ułożona, jakby właśnie biegła. Nie pamiętam, czy śnieg był brudny czy też owa damska wełniana pięciopalczasta rękawiczka, ale obrazek ten wywołał niekończące się salwy szatańskeigo śmiechu. I weź tu zrozum...

Natomiast kiedyś moja gorsza druga połowa, która raczej antyziołowa była - dostała do zaciągniecia się lolka... Atak Paniki, serce o mało nie wyskakujące z piersi, twierdzenie, ze sie umiera, szybki niekontrolowany bieg, ucieczka, plany ucieczki parę km przez ciemną wieś do miasta, próba przejścia przez ogrodzenie z chwiejącej się siatki ha ha, chowanie sie po krzakach, reszta grupy śmiala się i nawolywała, ale jednak nic z tego