Robiłem taki manewr bez ustnika że brałem małe bongo, podgrzewałem vapa, wkładałem w cybuch oplastając dłonią i palcami dookoła tak żeby uszczelnić wszystko elegancko., palcem tej samej ręki zatykałem sprzęgło w blaszaku a drugą rękę miałem wolną i zatykałem sprzęgło w boniu i ku memu zdziwieniu zapierdoliłem konkretnego bucha, i tu też bardzo wyjątkowo zgodzę się z przed mówcą że sam smak wprawił mnie w osupienie a łagodność dymu niesamowita, jak by Ci pan Jezusek gołą stópką po podniebieniu przeszedł no i moc też niczego sobie. Pozdro