Za dwa tygodnie, 18 czerwca będzie 80 rocznica urodzin Jacka Herera.
Z tej okazji przetłumaczyłem artykuł o nim, który ukazał się dwa lata temu w magazynie The Cannabist.

Autorem jest Bruce Kennedy, oryginalny tekst dostepny jest pod adresem:
https://www.thecannabist.co/2017/06/...clothes/81706/
- i zachęcam odwiedzić tę stronę, bo są tam umieszczone zdjęcia Jacka Herera.



Jack Herer: znasz odmianę, poznaj człowieka.

Kim był Jack Herer? Jedna z najbardziej uznanych postaci w historii ruchu legalizacji konopi był zupełnie nietuzinkową postacią.

Zmarły w 2010 roku Herer obchodziłby jutro [w 2017 roku – przyp. tłum] 78 urodziny. Jeszcze przed śmiercią stał się legendą, która cieszyła się własną, popularną odmianą marihuany i konkursem konopnym nazwanym jego imiennie.
Niegdyś żandarm wojskowy, nie palił marihuany do trzydziestego roku życia, stał się nieustępliwym rzecznikiem ruchu konopnego. Urodzony w Bufallo w stanie Nowy Jork, był ikoną kontrkultury zachodniego wybrzeża. Czterokrotnie żonaty, ojciec szóstki dzieci. Pisarz i nieustraszony aktywista legalizacji marihuany, nazywany jej cesarzem, ojcem chrzesnym konopnej rewolucji i Johnnym Appleseedem konopi [Johnny Appleseed to żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku amerkański szkółkarz, który rozpowszechnił uprawę jabłek w USA – przyp. tłum].
Jack Herrer był więcej niż tym wszystkim.
Jego przełomowa, wydana w 1985 roku książka, „The Emperor Wears No Clothes” [„Cesarz jest nagi”] była przełomem w czasach publikacji. Książka była owocem kilkuletnich starań, które rozpoczęły się w 1981 roku. Wtedy Herer został areszotwany za to, że po zmroku na rządowym terenie prowadził rejestrację wyborców – prokonopnych demonstrantów. Opisując historię marihuany, jej zastosowania i przyczyny delegalizacji dostarczył amunicji kolejnym pokoleniom rzeczników i entuzjastów trawki.
Keith Stroup, adwokat i założyciel (przed niemal 50 laty) narodowej organizacji reformy prawa konopnego (National Organization for the Reform of Marijuana Laws, NORML) po raz pierwszy spotkał Herera w połowie lat 70 w czasie pro-legalizacyjnych demonstracji. Żywo wspomina bezwzględne podejście Herera do legalizacji: „bywał szorstki lub agesywny, bo złościł się na NORML ze względu na nasze ustępstwa w procesie legislacyjnym”, opowiada, „Jack bez wątpienia uważał, że lepiej żeby nie było prawa, lepiej było się wstrzymać zanim stworzyłoby się idealne regulacje”.
„To, co wyróżniało Herera i przyciągało do niego ludzi do jego poglądów była jego nieskrępowana miłość do marihuany w czasach, gdy była ona uznana za zło” – mówi Stroup.
„Nie można było widzieć Herera i nie zauważyć, jakim był miłośnikiem marihuany”, mówi Stroup,
„otwarcie mówił o swoich poglądach. Myślę, że miał tak wielki wpływ na otoczenie dlatego, że miał odwagę stać w pierwszym szeregu na długo zanim było to akceptowane społecznie”.
„Czasem w czasie protestów miał przy sobie więcej marihuany niż większość z nas czułaby się bezpiecznie mając w domu. Palił i rozdawał jointy wszędzie. Był prawdziwym Johnnym Appleseedem i nie lękał się możliwych konsekwencji prawnych. To było bardzo pomocne: zachęcało ludzi, żeby ujawniać się ze swoimi poglądami.”
Jednak dla dzieci Hererera, jego dziedzictwo ma słodko-gorzki charakter.
„Myślę, że większość członków ruchu konopnego wie o odmianie Jack Herer, ale nie wiedzą kto się za nią kryje”, mówi Mark Herer, zamieszkały w Portland grower i właściciel zamkniętego niedawno, po 30 latach działalności, head-shipu The Third Eye. „Spośród ludzi, którzy wiedzą o istnieniu książki, niewiele ją czytało.”
„Odmiana Jack Herer to zaledwie mała część wpływu ojca na ruch legalizacji konopi”, mówi Mark. „Ludzie, którzy go znali wspominają go jako dziwacznego sukinsyna, który nie odstąpi od swojego celu – a celem była pełna wolność używania konopi”.
„Jedną z najbardziej radykalnych rzeczy w ojcu była jego chęć do publicznego mówienia o zaletach i korzyściach konopi”, opowiada Mark wspominając wielomiesięczne tournée w jakim towarzyszył ojcu i „Kapitanowui” Edowi Adairowi.
„Jesienią 1990 roku objechaliśmy zachodnie wybrzeże i środkowy zachód: 72 wystąpienia, 24 tysiące kilometrów”, wspomina 52-letni obecnie Mark, „w ośmiometrowym kamperze Kapitana Eda. Kamper zatrzymywał się w college’ach, na festiwalach a pasażerowie chodzili od drzwi do drzwi niosąc słowo o marihuanie i legalizacji trawki.
Brat Marka, Dan Herer, przejął od ojca kaganek konopnego aktywizmu i jest dyrektorem organizacji edukacyjnej „Jack Herer Foundation”. Jego ojciec był „bardzo niezależną jednostkąâ€ świadomą „pustki wiedzy i informacji” w społecznym rozumieniu konopii.
Obecnie 54-letni Dan ma dobre wspomnienia z udziału w organizowanych we wczesnych latach 80tych przez ojca demonstracjach przed rządowymi budynkami w Los Angeles: „Jako wspólna aktywność ojca i syna to było bardzo interesujące doświadczenie”, opowiada magazynowi The Cannabist. „Spanie na trawie, słuchanie rock’n’rollowych koncertów, palenie trawki na dziedzińcu rządowych budynków…”.
„Pośmiertna sława ojca może być obosieczną broniąâ€, mówi Dan.
„Ludzie mówią mi: uwielbiam odmianę Jack Herer, ale nie wiedzą nic o człowieku. To bolesne.” – powiedział. „Kiedy ludzie dowiadują się o jego poglądach, umieją zabrać głos w ruchu legalizacji konopii. Ale bez tej wiedzy, nie znają nawet prawdziwej istoruii. Nie znają Jacka”.
Stroup potwierdza te słowa. „W dzisiejszych czasach ludziom trudno jest zrozumieć społeczne i prawne uwarunkowania palenia marihuany, które uznawane było za groźne przestępstwo. W latach 70tych., bycie złapanym z ganją nie było niewygodą, która w mogła kosztować utratę pracy. Było ryzykiem spędzenia kilku lat w więzieniu, za posiadanie dwóch jointów”, mówi.
„Herer był fenomenem i siłąâ€, mówi Stroup. „Nie był idealny, ale na pewno był odważny. Myślę, że mity mają duże znaczenie w społecznej zmianie”, mówi. „Pomagają stworzyć bohaterów wyznaczających nowe ścieżki. Mit Jacka Herera odegrał ważną rolę w ruchu legalizacji marihuany”.
Dan Herer powiedział, że jego ojciec był wizjonerem, bo rozumiał potencjał konopii na dekady zanim nowe technologie umożliwiły tak różnorodne zastosowanie, ale też nadużywanie, marihuany. „Kiedy jadę ulicą i widzę sklep konopny, rozmawiam z ludźmi wychwalającymi zalety tej rośliny i różne jej zastosowania albo widzę jak pomysłowi są ludzie w jej użyciu – widzę mojego ojca”.